Wystawy w 2011 r.

POLSKIE SUMO KATARZYNA SAGATOWSKA WYSTAWA

„Polskie sumo“ 
zdjęcia Katarzyny Sagatowskiej
Wernisaż: 2 marca 2011, godz. 18.00, Galeria 2PiR

Właściwie to nie ma najmniejszego znaczenia, ile wiemy o sumo. Fascynuje masa, którą operują zawodnicy. Tyle o nich zwykle wiemy – wielkie ciała, miażdżący ciężar i objętość. Katarzynie Sagatowskiej udało się je upodmiotowić, odkryć za nimi człowieka, pokazać, że sumo to sport, w którym ważna jest myśl, strategia. Poruszanie taką masą wymaga szczególnej precyzji ruchu, nie siła bezwładu jest tu decydująca, a zadziwiająca zwinność.

1

Trzeba być odważnym, by podejść do takiego tematu, na pierwszy rzut oka odrzucającego. Fizyczność zahaczająca o fizjologię – zdumiewające, że podeszła do niej kobieta. Rozważania o sztuce kobiecej zazwyczaj prowadzą donikąd, również w dziedzinie fotografii. Nie można dopatrzeć się różnic w dziełach artystycznych ze względu na płeć autorów. Tworzenie wystaw sztuki kobiet może jedynie mieć znaczenie statystyczne, feministyczne, nie przynosi merytorycznego uzasadnienia dla takich prezentacji. Są jednak sytuacje, w których po prostu odmienna płeć – kobiet wobec mężczyzn lub odwrotnie – daje inną perspektywę, można przystąpić do pracy z innym doświadczeniem, inną aurą emocjonalną.

 

Zdaje się, że coś takiego pomogło Sagatowskiej pokazać sumitów nie przez pryzmat walki, a pociągającego wysiłku, decyzji o kolejnym ruchu, skupienia, czytania przeciwnika z twarzy. W rezultacie stworzyła kilka ikon w przedstawieniach sumo, dalece odbiegających od obrazów-relacji sportowych w tej konkurencji. Podążając za impulsem, jaki dała informacja o rosnącej popularności sumo w Polsce, poszła własną, indywidualną drogą, stworzyła markę „Sagatowska”.

Monika Piotrowska, kurator

 

Od autorki:

Cykl „Polskie sumo” jest w pewnym sensie nawiązaniem do mojej serii fotografii baletowych prezentowanych pod tytułem „Szkoła”. Zainteresowanie ciałem i obserwacja jego możliwości w warunkach ekstremalnych były dla obydwu materiałów punktem wyjścia.
Sumo zaintrygowało mnie od chwili, kiedy po raz pierwszy usłyszałam od znajomego dziennikarza sportowego, że ta tradycyjna japońska dyscyplina staje się coraz bardziej popularna w naszym kraju, a polscy sumici zdobywają wiele medali na mistrzostwach świata i Europy. 
W serii fotografii „Polskie sumo” przedstawiam portrety wybitnych polskich sumitów oraz subiektywną wizję natury i istoty sumo, jego fascynującą dynamikę, która wymaga szczególnego podejścia do czasu, koncentracji i szybkości, gdyż jedna walka może trwać tylko kilka czy kilkanaście sekund.




Strony: 1 

Powrót do listy