Wystawy w 2009 r.

LUDZIE LITWY" PORTRETY ANTANASA SUTKUSA

Wystawa Instytutu Fotografii proFotografia: 
„Ludzie Litwy – portrety Antanasa Sutkusa“
Galeria 2piR/ WSNHiD w Poznaniu, ul. gen. T. Kutrzeby 10

Wernisaż: 21 kwiecień 2009,  godz. 18.00

Antanas Sutkus. Rocznik 1939. Nestor fotografii litewskiej. Stworzył jedyne w swoim rodzaju archiwum życia narodu, przy czym przeważająca część tego zapisu powstała w okresie, gdy Litwa tkwiła w politycznym niebycie, włączona do Związku Radzieckiego. 
Oczywiście samouk. Zaczął fotografować na pocz. lat 50., chwytając codzienność na gorącym uczynku. Studiował dziennikarstwo, miał intuicję. Wykształcenie dały mu książki: przyswoił to, co w radzieckich bibliotekach było dostępne ze światowej fotografii.
Nadał ton fotografii litewskiej. Skupił wokół siebie jej twórców, w 1969 r. z jego inicjatywy powstało Litewskie Towarzystwo Sztuki Fotograficznej. W 1976 r. został członkiem International Federation of Art Photography (FIAP) – niebywałe w tamtych czasach i z perspektywy miejsca, w którym żył.

Doświadczenie tamtego czasu i miejsca dało siłę jego zdjęciom. Pracował w magazynie „Kobieta radziecka”, gdzie rolą fotografa nie była ilustracja tekstu, lecz wydobycie i pokazanie przeżyć, których w tekście nie zawarto. Sutkus jest mistrzem portretu - fantastycznego, swobodnego portretu, emanującego uczuciami i mnóstwem treści. We współczesnej powodzi aranżowanych zdjęć portretowych, ziejących nudą bezruchu i kompozycji, i emocjonalną pustką, prace Sutkusa to perły. Szarpią jakieś delikatne, zapomniane struny, budzą zazdrość – że wokoło chyba nie ma tej szczerości, bezpośredniości, prawdziwości. Że w tamtej epoce, uznanej za zakłamaną, tyle było „ludzkich” twarzy i ciepła.
Ale uwaga: to nie jest podróż sentymentalna. Raczej społeczna. To świetny dokument społeczny, lekko ironizujący, przejawiający jakieś szczególne sympatie, np. do motocyklistów. Bohaterowie Sutkusa są tu i teraz, żywi i namacalni. Są po to, by nam pokazać, jak potrafią żyć.

Antanas Sutkus od 1994 r. jest honorowym członkiem FIAP. Wystawiał na całym świecie, zdobył prawie setkę nagród i medali, jego prace są w prestiżowych muzeach w różnych krajach, m.in. w International Center of Photography w Nowym Jorku i Victoria and Albert Museum w Londynie. W latach 2001-2002 korzystał z subwencji Erna and Victor Hasselblad Foundation, przyznanej mu na dokumentację i konserwację osobistego archiwum.

Monika Piotrowska, kurator

 

Antanas Sutkus
- o sobie, życiu codziennym i fotografowaniu w: „Kasdienybés archyvai – Daily Life Archives 1959-1993” /Wilno, 2003/

„Wracam do przeszłości i widzę, że nie pamiętam ani czasu, ani miejsc, w których powstała ta czy inna fotografia. A ja ciągle nie mam czasu! Pozostają tylko wczesne godziny poranne, które wolno spędzić na piciu kawy, paleniu papierosów i przechodzeniu do archiwum.

Wspomnienia z dzieciństwa to nostalgia za bosymi nogami, pierwsza miłość, której nigdy nie zapomnimy. A kiedy człowiek jest najszczęśliwszy? – W dzieciństwie. Dzieci cieszą się codziennym życiem najbardziej. 
Człowiek współczesny na życie codzienne często nie ma czasu. Gdy zobaczymy rano śnieg, przeklinamy, że będą kłopoty na drogach, zapominając, że śnieg jest biały i miękki. Nie mamy czasu cieszyć się pluchą, opadającymi liśćmi lub światłami, zapalającymi się wieczorem w oknach. Już nie potrafimy sobie wyobrażać życia za tymi oknami.

Czy wiem, jak żyć tu i teraz?”

„Życie codzienne jest rzeczą nudną: wszyscy posiadają do niego równe prawa i nie potrzeba żadnego Komitetu Obrony Życia Codziennego. 
Próbując dotrzymać kroku dniu teraźniejszemu, nauczyliśmy się kontemplować, medytować. I być może obserwacja życia codziennego jest formą medytacji, dostępną dla każdego z nas. Nie wymagającą żadnych szkół ani guru.
Życie codzienne jest uniwersalne.”

„Cykl, który nazwałem sobie „Ludzie Litwy”, rozpocząłem dawno temu, a nie ma jemu końca. Obraz utrwalony na negatywie to zaraz wspomnienie. Około pół miliona wspomnień – jak wielkie musiałoby być pudło, żeby je wszystkie pomieścić?
Fotografia przyszła za późno. Jacy oni byli – ludzie prefotograficzni? Ludzie miejscy i wiejscy – oni nie fotografowali, oni dawali się fotografować. Przed kamerą stawali poważnie, prawie jak przed konfesjonałem...”

„Supermarkety zajmują miejsce kościołów i muzeów. Podstawowym hasłem okazuje się: „pracuj, kupuj i umieraj”. Takie życie codzienne również istnieje, lecz to najbardziej niestosowny sposób życia. 
Życie codzienne zagubiło się pośród telefonów, ważnych spotkań, elektronicznych informacji i politycznych skandali. Czy ja tego potrzebuję?”

„Trudno robić dziś zdjęcia. Moi współpracownicy mnie opuścili, otoczenie stało się agresywne. Teraz ludzie częściej chcą rozbić ci aparat, niż proszą, żeby zrobić im fotografię.

Coraz bardziej odczuwam radość niczym Faust: wracam w młodość i "robię zdjęcia". Kolekcjonuję obrazy dni minionych i obserwuję je z uczuciem człowieka, który przemija. To punkt, w którym mieszają się wiedza o życiu i intuicja. To wszystko, co mam.”

 




Strony: 1 

Powrót do listy